Wystąpił błąd w tym gadżecie.

środa, 28 maja 2014

Majowa wizyta w Arboretum w Wojsławicach

Witam wszystkich odwiedzających mój blog.

Dziś zapraszam Państwa na wycieczkę po Arboretum w Wojsławicach, 60 km na południe od Wrocławia. Nie lubię się powtarzać ani kopiować treści innych, dlatego po szczegółowe informacje zapraszam na stronę Wikipedii o Arboretum tutaj, tam na dole strony również link do strony internetowej samego Arboretum. Warto się z nimi zapoznać - ciekawa historia, opis czego można się spodziewać po wizycie, itp, itd. Ja z mojej strony tylko napiszę, że to miejsce to nasz skarb narodowy. Na wyjątkowość miejsca wpływają bogate kolekcje roślin, rozległość, różnorodność krajobrazu. Mamy miejsca prawie płaskie i górzyste. Stary park, wspaniałe polany, trawniki, łąki, sady czereśniowe na szczycie wzgórza, gdzie można rozłożyć kocyk, zjeść wałówkę i poczuć się jak u babci na wsi. Mamy też poniemieckie zabudowania gospodarcze zadbane jak u niemieckiego bauera. Między rodendronami na stromych zboczach przez chwilę poczujemy się jak w górach Japonii. Są piękne stawy. Koniecznie przyjedźcie.

Nie będę się już dalej rozpisywał, obejrzyjcie. Od niedzieli nie mam kiedy napisać tego posta, dlatego nie porządkuję już zdjęć tematami, wrzucam w takiej kolejności jak robiłem przemierzając Arboretum. Będzie rozmaicie.

A więc początek. Wejście. Dużo ludzi, trwa Rodomania, zjazd miłośników różaneczników. Kto może wziąć urlop i wpaść w środku tygodnia, ten może trafi na mniejsze tłumy. Tak naprawdę nie odczuwa się tej masy ludzi, bo teren jest rozległy, jest także gdzie usiąść, wypić kawę bez kolejek dłuższych niż 3-5 minut. Przed wejściem są również punkty sprzedaży roślin.


Przez powyższy mur przy wejściu widać nową część Arboretum. Wrócimy tu później, a i Wy o niej nie zapomnijcie, bo tak jakoś z boku jest umiejscowiona i można przeoczyć.



Właśnie trwa wystawa.



Idziemy pod górę po historycznej części Arboretum.




Na chwilę schodzimy do jednego ze stawów.


Na brzegu moje ulubione rodgersje. Kupiłem sobie w zeszłym roku z czerwonym kwiatostanem rodgersję Henriciego. Tu z białymi kwiatami.






I znów pod górę koło domku ogrodnika, sam pałac właścicieli nie zachował się.






Docieramy na szczyt wzgórza, tu doskonale widać różnicę wzniesień - 100 metrów, to na dole to też tereny Arboretum. A na szczycie, gdzie dotarliśmy można się 'walnąć' na kocyk.


Po drodze jeden z oryginalnych kasztanowców.



Dziesiątki metrów rabat z bylinami i krzewami.



Pierwsze liliowce, w Arboretum znajduje się ich narodowa kolekcja, ponad 3000 odmian i gatunków. W okolicach 10 lipca święto liliowców. Wpadnijcie Państwo.







Kolejny oryginalny kasztanowiec.






W końcu zobaczyłem na żywo styraka japońskiego.


Wszędzie porządeczek, rośliny zadbane, wyściółkowane, wszystko oznakowane, hehe. Zero śmieci, nic nie podeptane.


Wracamy na dół.



Znów inny styrak. Wielkolistny z tego co pamiętam.






Derenie kousa.



Kaliny.


A to moja ulubiona roślina, o której Państwu pisałem dwa razy na blogu - skimmia japonica, tu egzemplarz żeński z owocami z zeszłego roku i zawiązkami tegorocznych. Niestety ma mało efektowne kwiaty, ale jak widać owoce mogą się podobać. Jeśli chcecie mieć Państwo żeński egzemplarz, pamiętajcie, że trzeba obok posadzić 'faceta', bo nie będzie owocować.


Są i efektowne grzyby.






A to dla mnie krajobraz jak w górach Japonii.



Część 'staroparkowa'.








Grób twórcy tego raju na ziemii.


Najwyższa w Polsce winorośl japońska - 25 metrów.


Coś się kończy...





A to już na dole. Po kawie idziemy ze znajomymi do nowej części Arboretum.Ze zdjęć krajobrazowych nie jestem zadowolony, beztalencie ze mnie. Kto z Wrocławia lubi rośliny i fotografuje przyrodę, proszę o warsztaty. Przyjaźń dozgonna z mojej strony. Ale coś Państwu pokazać muszę.




Do nowej części przeszliśmy przez kawiarnię na świeżym powietrzu, nie przeoczcie, wejście skromne, a drugie górzystą ścieżką. Brak szerokiego wejścia, może nie dało się inaczej.


Wejście drugą ścieżką, przy kaplicy tam za budynkiem.



Kolejna moja ulubiona roślina - hortensja omszona. Nie widziałem nigdy na żywo kwiatów, kupiłem sobie na skwer w zeszłym roku i czekam z niecierpliwością.




Nowa, dolna część Arboretum ma charakter doliny z podłużnym stawem, więcej tu kalin i hortensji, ale cała korona doliny to też różaneczniki.


Jedna z uroczych altanek.










Tu chyba najlepiej widać charakter nowego założenia.





I to już wszystko, dotarliśmy do kresu wycieczki. Serdecznie Was pozdrawiam

3 komentarze:

  1. Cóż to za uczta dla oczu! Piękne zdjęcia i piękne rośliny.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam Ewo.
    Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale wysiadła mi synchronizacja poczty i nie dostaję powiadomień o nowych komentarzach. Bardzo dziękuję za miłe słowa, to dla mnie motywacja na przyszłość. Polecam, jeśli jeszcze nie widziałaś wpis o pałacu i parku w Pawłowicach to polecam - link http://milosnicyroslin.blogspot.com/2014/05/pawowice-we-wrocawiu-paac-i-park.html i inne, z Ogrodu Botanicznego we Wrocławiu i z Parku Szczytnickiego.

    Jeszcze raz bardzo dziękuję i pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń